Nasze Miasto

„Wspieraj lokalnie” to projekt przygotowany przez Instytut Wsparcia Organizacji Pozarządowych przy współpracy PITax.pl Program PIT.

rozwoj-miasta

gratulacje

sferia

wifi

 

Logowanie

Skarżysko-Kamienna - miasto zabaw i atrakcji

Jestem młodą mieszkanką Skarżyska – Kamiennej, 50-tysięcznego miasta położonego w województwie świętokrzyskim. Moje miasto rozciąga się w malowniczej dolinie rzeki Kamiennej i dolinach jej dopływów oraz okalających je wzniesieniach. To bardzo urokliwe miejsce, gdzie możemy znaleźć kilka ciekawych obiektów. Przekonałam się o tym, gdy przez 3 dni gościłam kuzynkę ze Śląska, która w lipcu przyjechała do nas z Katowic.
Kasia myślała, że mieszkam na wsi, gdzie nie ma żadnych atrakcji. Wiedziałam,
że muszę ją zaprowadzić w miejsca, o których nie wiedziała i nie słyszała. Rozmawiałyśmy przez cały wieczór i noc o chłopcach, o naszej zrzędliwej ciotce ze Szczecina, o naszych przygodach i wygłupach. Bawiłyśmy się niesamowicie, ale ja nadal myślałam, czym zaskoczyć Ślązaczkę.

DZIEŃ PIERWSZY

Rano czekała już moja mama z chrupiącymi grzankami, posmarowanymi dżemem. Zjadłyśmy z apetytem. Przyszykowałyśmy plecaki z piciem i z kanapkami i wyszłyśmy na długi spacer po moim osiedlu.
- Nie chcę ci psuć humoru, ale i tak na pewno nie ma na tej wsi nic lepszego niż w dużym mieście – stwierdziła moja kuzynka.
-Po 3 dniach powiesz coś innego – pomyślałam.
Kasia tylko uśmiechnęła się pod nosem. Szłyśmy leśną ścieżką i nagle spostrzegłyśmy grzyby rosnące koło siebie. Schowałyśmy je do torby i poszłyśmy dalej. Po kilku minutach dotarłyśmy do rzeki Kamiennej, gdzie krótko odpoczywałyśmy.
Brzeg porośnięty gęstą, zieloną trawą sprawiał super wrażenie. Wejście do rzeki było proste, więc wiele dzieci kąpało się w ciepłej wodzie. Chlapały się i pluskały. Spostrzegłam koleżankę, która zaprosiła nas do zabawy.
-Maja ! Może chciałabyś zjeść z nami kiełbaski ? – zapytałam.
-Oczywiście. Będzie extra – odpowiedziała z radością.
Po kilkunastu minutach całe mokre podążyłyśmy w stronę źródełka. Zza krzewów obserwowałyśmy dwie sarenki pijące wodę. Ich wysokie nogi i czerwonobrązowa sierść przykuwały naszą uwagę. Zrobiłyśmy im zdjęcia. Po chwili uciekły między drzewa.
- Smakuje lepiej niż normalna ! – stwierdziła Kasia, próbując źródlanej wody.
- Kamila, Kasia ! – usłyszałyśmy wołanie mamy.
Szybko podbiegłyśmy do altanki.
- Ojej ! Dlaczego jesteście takie mokre ? – zapytała mama z przejęciem.
- Zaraz wyschną, nie przejmuj się, jest ciepło – uratował nas tata z opresji.
- Za chwilę będzie można piec kiełbaski – pocieszyła nas mama.
- To my pójdziemy nazbierać gałązek do ogniska – zaproponowała Maja.
Po kilku minutach siedzieliśmy już wszyscy przy ognisku i trzymaliśmy kiełbaski na kijkach.
- Tak dawno nie stałam przy ognisku – z rozrzewnieniem oznajmiła Kasia.
- A to takie przyjemne ! – stwierdziła Maja.
Gdy pałaszowaliśmy świeżo upieczone kiełbaski, słyszeliśmy świergot ptaków, szum rzeki, okrzyki bawiących się dzieci i lekkie szelesty liści. Wszystko to było takie przyjemne i cudowne. Wieczorem zerknęłam na zapiski Kasi : ,,Dzisiaj było super. Chciałabym, żeby u nas też można się tak dobrze bawić. Całuję, Kasia.’’
Nie mogłam uwierzyć, że dziewczyna z wielkiego miasta, powoli przekonuje się do mniejszej miejscowości. Szczęśliwa na duszy i ciele usnęłam.

DZIEŃ DRUGI

Gdy się obudziłam, rodzice z Kasią jedli już śniadanie.
- Dzień dobry, śpiochu – ze śmiechem powitała mnie siostra.
- Witam wszystkich. Nie jestem śpiochem, tylko … muszę zgromadzić siły na dzisiejszy pracowity dzień – próbowałam się usprawiedliwić.
- Gdzie się wybieracie ?- zapytała zawsze ciekawa mama
- To już jest niespodzianka specjalnie przygotowana dla naszego gościa – poinformowałam.
Zauważyłam, że dzisiaj Kasia jest weselsza i bardziej podekscytowana.
O 10:00 wyruszyłyśmy na wycieczkę. Moja siostra dopytywała się co chwilę, dokąd idziemy.
- Wiem, że fascynujesz się wielkimi budowlami, więc zabieram cię na niezwykła lekcję do różnych świątyń w Skarżysku.
- Nie mogę w to uwierzyć. Pamiętałaś o tym? – rzekła Kasia z wielkim entuzjazmem.
Dotarłyśmy do parafii pw. Najświętszego Serca Jezusowego przy alei Niepodległości.
- Czy wiesz, że kościół ten wybudowano w 1923 roku według projektu architekta z Warszawy? Budowla ta jest w stylu neogotyckim. Posiada ciekawy portal wejściowy i witraże w prezbiterium. Z uwagi na rozmiary świątyni popularnie nazywana jest ,,dużym kościołem’’.
Kasia słuchała mnie uważnie i z wielkim zainteresowaniem. Chodziła po kościele, podziwiała piękne malowidła naścienne, ołtarz, obrazy i pozłacane organy. Dłużej zatrzymała się przed postacią Chrystusa, którego gorejące serce zapraszało do zwierzeń.
Po kilku minutach wysiadłyśmy przed Sanktuarium Matki Bożej Ostrobramskiej. W środku spotkałyśmy księdza proboszcza, Jerzego Karbownika.
- Szczęść Boże !
- Szczęść Boże, dziewczynki. Przyszłyście zwiedzić naszą świątynię ? – zapytał.
- Chciałam pokazać mojej kuzynce wystrój Sanktuarium.
- Może posłuchacie jakichś ciekawostek ? – zaproponował kapłan.
- Bardzo chętnie.
- To Sanktuarium jest repliką architektury wileńskiej. Powstało z tęsknoty serc ludzi pochodzących z Kresów. W maju 1998 roku rozpoczęto budowę tego obiektu. Wyróżnieniem dla tego miejsca jest utworzenie w 1992 roku Kapituły Ostrobramskiej. Również tego roku zostały sprowadzone tu relikwie św. Rafała – dowiedziałyśmy się.
- Obejrzyjcie witraże ukazujące sceny biblijne. Pomódlcie się w kaplicy bł. Jana Pawła II - – zaproponował proboszcz.
Po pewnym czasie weszłyśmy po schodach na górę i ujrzałyśmy piękny obraz Matki Bożej Ostrobramskiej. Postać Maryi zakrywa błyszcząca złotem sukienka. Widoczna jest wyrazista twarz i skrzyżowane na piersiach dłonie. Na dole obrazu zatacza się duży księżyc.
- Nie widziałam jeszcze nigdy tak pięknego obrazu ! – zachwycała się Kasia.
- Ludzie sądzą, że obraz ukazuję brzemienną Maryję. Spójrz, nie ma na rękach Dzieciątka. Takie wizerunki należą do rzadkości.
- A teraz pooglądajmy liczne wota, którymi wypełniona jest kaplica.
- Bardzo się cieszę, że tu przyjechałam – z radością oznajmiła moja siostra.
- Teraz pojedziemy do parafii pw. Józefa Oblubieńca.
Dokładnie oglądałyśmy wnętrze. Zwróciłyśmy uwagę na ołtarz. Stanowi go krzyż, 4 postacie biblijne oraz malowidło ukazujące Maryję. Przyglądałyśmy się również Drodze Krzyżowej i konfesjonałom.
- Słuchaj, może poczytamy coś o tym kościele w Internecie ? – zaproponowała Kasia.
- To świetny pomysł – odpowiedziałam.
- Posłuchaj : ,,Kościół ten zbudowany jest na miejscu pierwotnej kaplicy . Wzniesiony został w 1928 roku. Restaurowany w 1984 roku. Nowy zbudowany został w latach 1990-1994. Jest budowlą jednowawową, murowaną z białej cegły’’.
- A wiesz, że w latach pięćdziesiątych XX wieku przyjeżdżał tu Leopold Staff – polski poeta. Jeden z najwybitniejszych twórców literatury polskiej. Towarzyszyła mu żona Helena i sunia Hećka – uzupełniłam wypowiedź kuzynki.
- O tym nie miałam pojęcia!
- Leopold Staff przyjechał na Kielecczyznę 4 października 1944 roku po upadku Powstania Warszawskiego. Poznał księdza Antoniego Boratyńskiego, który potem został proboszczem na Zachodnim. Tu poeta napisał wiele swoich wierszy. Trzynaście lat później zmarł w swoim pokoju na plebanii. Z uwagi na pobyt poety w Skarżysku, plac i ulicę nazwano jego imieniem. Zrekonstruowano ławeczkę, na której często pod świerkiem przesiadywał – opowiedziałam.
- A to ciekawe ! Zróbmy sobie zdjęcie obok popiersia poety i na ławeczce.
Gdy wróciłyśmy na Bór, odwiedziłyśmy parafię pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy.
- Chodzę do tego kościoła co niedzielę. Wraz z Kornelią, Wiktorią, Izą, Natalką i Marysią należymy do Dziewczęcej Służby Maryjnej. Często czytam Słowo Boże w niedzielę
lub śpiewam psalmy – oznajmiłam.
- Extra. Też bym tak chciała.
- W kościele tym odprawiają msze ojcowie Redemptoryści – zaczęłam.
- Na środku ołtarza wisi duży krzyż, a pod nim obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy.
Podziwiałyśmy obrazy przedstawiające Pana Jezusa oraz chrzcielnicę. Ojciec Tomasz, mój katecheta, zaprowadził nas jeszcze do zakrystii, gdzie zobaczyłyśmy wiele Ksiąg, świece i postać Chrystusa.
- Wystrój tego kościoła jest niepowtarzalny – powiedziała z lekką zazdrością Kasia.
- Wyobraź sobie, że w Skarżysku są jeszcze inne świątynie. Zwiedzimy je w czasie ferii.
- OK.
Kiedy weszłyśmy do domu, mama nakładał coś na talerz.
- Cześć, dziewczynki. Ulepiłam pierożki z grzybkami, które znalazłyście w lesie.
- Super ! – ucieszyłyśmy się.
Zjadłyśmy z wielkim apetytem, bo byłyśmy bardzo głodne. O 16:00 tata zawiózł nas do Muzeum Orła Białego na Rejowie. Zobaczyłyśmy m.in. zbiór militariów, okręty bojowe i samoloty wojskowe. Zauważyłam, że na widok eksponatów, Kasi świeciły się oczy ze szczęścia. Pasjonowały ją te wszystkie oznaki przeszłości.

DZIEŃ TRZECI

Obudziłam Kasię o 08:00, bo wiedziałam, że nie mamy czasu do stracenia. Po śniadaniu wzięłyśmy stroje kąpielowe i wyszłyśmy z domu. Autobusem dojechałyśmy do Pływalni Miejskiej. Pływałyśmy przez bite 2 godziny. Następnie zaprowadziłam Kasię do Miejskiej Hali Sportowej, gdzie co tydzień mam zajęcia siatkówki z koleżankami. Po półtorej godzinie wyczerpującej gry, poszłyśmy na najpyszniejsze lody w Skarżysku, czyli do ,,Zielonej Budki’’ na ulicy Słowackiego. Potem pojechałyśmy do kręgielni przy ulicy Rejowskiej. Wypożyczyłyśmy buty do grania i zaczęłyśmy zbijać kręgle. Najpierw szło nam niezbyt dobrze. Do wprawy doszłyśmy głównie dzięki instruktorowi, któremu Kasia wyraźnie wpadła w oko.
- Wiesz, Kamila – zaczęła moja kuzynka tajemniczo. – Tak dawno nie byłam w kinie. Ale w Skarżysku na pewno nie grają nic sensownego.
- Mylisz się, kochana. Jest nowa sala kinowa.
- Naprawdę ? To może pójdziemy ?
- Oczywiście !
Dotarłyśmy do Miejskiego Domu Kultury i kupiłyśmy bilety. W drodze do sali kinowej wstąpiłyśmy do Patio. Wyglądał pięknie. Żółte fotele w koło sali, a na środku scena. Nad nimi oszklony sufit. Jest na co popatrzeć.
Gdy obejrzałyśmy komedię pt. : ,,Iluzja’’, zwróciłam uwagę na ładny, szafirowy wystrój sali kinowej. Potem poszłyśmy za budynek MCK.
- To właśnie ten plac nosi imię polskiego poety, o którym ci opowiadałam.
- Niezły. Szczególne wrażenie robi kaskada po wschodniej części oraz inskrypcja ze słowami poety : ,, Kochałem i wiem teraz, skąd się rodzą pieśni.’’
- Jak rozumiesz ten cytat ? – spytałam.
- Byście się wzajemnie miłowali … – zanuciła kuzynka.
- Miłość to sól tej ziemi ! – dodałam.
Gdy wróciłyśmy, mama wyczekiwała nas już w oknie. Opowieściom nie było końca.
- Miałaś rację, Kamilko. Skarżysko jest OK. Nauczyłam się wielu nowych rzeczy, zobaczyłam ciekawe miejsca i świetnie się przy tym bawiłam. Nigdy nie zapomnę pobytu u ciebie.
Ciocia zjawiła się późnym wieczorem. Przy pożegnaniu oczy nam ,,się mocno pociły’’.

Kto by pomyślał, że dzięki wizycie kuzynki uświadomię sobie, że Skarżysko – Kamienna- miasto, gdzie żyję na co dzień, gdzie się uczę i gdzie na pewno spędzę kilka następnych lat jest COOL. VERY COOL !!! I chociaż maruderzy wciąż narzekają, ja dobrze się tu czuję.
To jest moje miejsce na ziemi.

Diamentowy Kolczyk

bip
 

um

um

mbti um